ojcowie dzieci :(

To jest Wasze forum.
Możecie tu zadawać pytania i wymieniać informacje z innymi Użytkownikami naszego serwisu.
Pisanie tylko dla zarejestrowanych użytkowników!

Moderatorzy: extreme, saba79

ojcowie dzieci :(

Postprzez czarownica » Cz sie 28 2008, 00:42

.
Ostatnio edytowano Pn lip 20 2009, 00:37 przez czarownica, łącznie edytowano 1 raz
Avatar użytkownika
czarownica
 
Posty: 415
Dołączył(a): Cz lut 12 2004, 01:00

Re: ojcowie dzieci :(

Postprzez czarownica » Cz sie 28 2008, 01:09

.
Ostatnio edytowano Pn lip 20 2009, 00:37 przez czarownica, łącznie edytowano 1 raz
Avatar użytkownika
czarownica
 
Posty: 415
Dołączył(a): Cz lut 12 2004, 01:00

Re: ojcowie dzieci :(

Postprzez JustynkaK » Cz sie 28 2008, 07:13

Co prawda już niedługo nie będę mężatką :chmurka: ale ja kiedy jeszcze nie pracowałam wzięłam się na sposób jak w tym starym dowcipie... nie robilam zupelnie NIC! Kilka dni, no oprócz pielęgnacji dziecka, i takich podstawowych czynności :) Jakież było zdziwienie męża kiedy wracał do domu a z dnia na dzień coraz większy syf.... i ups :) nie ma skarpetek... ups... bielizna tez nie wyprana... ups... ani jednego czystego podkoszulka :) :patyk: PODZIALAŁO :)
Mój synek Hubercik 21.01.2004 - 23.35, 4200g, 60 cm
Moja córeczka Martynka 12.02.2010 - 10.05, 3800g, 54 cm
Avatar użytkownika
JustynkaK
 
Posty: 868
Dołączył(a): Pt lip 23 2004, 00:00

Re: ojcowie dzieci :(

Postprzez Kate » Cz sie 28 2008, 07:55

Boziu ja mam złoto nie męża w domu.

Mój m we wszystkim mi pomaga, obiad czasem zgtuje, gary pozmywa, śmieci wynosi :) Z córa to by non stop siedział az mnie zazdrość czasem skręca, bo ja bym chciała z nią, a ona że tylko tata właśnie :)


Dziewczyny.. przykro mi bardzo, ale niektórzy tacy jacyś niereformowalni.. albo właśnie wychowani przez matki że wszystko za nich trzeba robić.. no ja nie wiem.

W każdym razie dobre przypadki tez się zdarzają :)

Pozdrawiam serdecznie i życzę duuuuużo sił i samozaparcia. :cmok21:
Obrazek
Obrazek
Kate
 
Posty: 10755
Dołączył(a): Śr lis 26 2003, 01:00
Lokalizacja: Kraków

Re: ojcowie dzieci :(

Postprzez josik » Cz sie 28 2008, 08:39

A ja Wam powiem ,żę nie wszyscy tacy są. Mój Mąz bardzo ceni to co ja obię w domu i jak opiekuje się córeczką. Wie ,że to praca 24 h na dobę .I dużo mi pomaga w pracach domowych a za córeczka przepada i uwielbia się z nią bawić. W weekendy zabiera rano mała bym pospała troszkę dłużej :) Ogólnie staramy się duzo czasu razem spędzć. M pracuje od 6 do 14. wiadomo też mamy gorsze dni i sie sprzeczamy. No ale wiem ,że mnie szanuje i to co robie i wzajemnie. Wasi faceci Was kochają tylko przypuszczam ,że to takie stare wychowanie ,że on facet i to mu się wszystko należy . Mamy 21 wiek a w niektórych sprawach taki ciemnogród.
Avatar użytkownika
josik
 
Posty: 159
Dołączył(a): Pn gru 17 2007, 15:27

Re: ojcowie dzieci :(

Postprzez Aki » Cz sie 28 2008, 08:49

Mój mąż nie robi w domu absolutnie nic. Jestem na zwolnieniu, po operacji. Przez jakieś 10dni "zajmował się" domem. Odkąd zauważył, że jakoś sobie radzę, koniec z pomocą.
Solidne podstawy takiego zachowania dała mu matka, ja je już tylko pielęgnuję :aiwebs_015:
Bardzo mnie to drażni.
Dziećmi, jak już jest, to się zajmuje.
<img border="0" src="http://www.snugglepie.com/ezb/459472.png">

<img border="0" src="http://www.snugglepie.com/ezb/137094.png">
Avatar użytkownika
Aki
 
Posty: 4415
Dołączył(a): Cz wrz 23 2004, 00:00
Lokalizacja: Kwiecień 2005

Re: ojcowie dzieci :(

Postprzez JustynkaK » Cz sie 28 2008, 09:04

Landrynka_25 no i własnie m.in. dlatego już niedługo nie będę mężatką. Natomiast mój facet, z którym planuję moją najbliższą przyszłość to po prostu ANIOŁ. I obiadek ugotuje i pranie zrobi, zakupy, pójdzie z Hubertem pograc w piłkę lub na rower kiedy ja chcę trochę odpocząć od zgiełku i hałasu i chcę się zdrzemnąć :D Także nie wszyscy są tacy źli :))
Mój synek Hubercik 21.01.2004 - 23.35, 4200g, 60 cm
Moja córeczka Martynka 12.02.2010 - 10.05, 3800g, 54 cm
Avatar użytkownika
JustynkaK
 
Posty: 868
Dołączył(a): Pt lip 23 2004, 00:00

Re: ojcowie dzieci :(

Postprzez bk » Cz sie 28 2008, 09:37

Landrynka_25 napisał(a):Kochana nie rycz nie warto.
Ja mam podobnie.
Oprócz Małego mam 2 dodatkowe roboty i chłopa na wychowaniu.
Czasami mam dość ale co zrobić.
Oni już tacy są.
Ciągle słyszę że jestem zmęczona ... ale po czym.... Nio bo nic przecież nie robię.
A potem słyszę pytanie czy kupiłam mu bułki do pracy, albo czy koszula wyprasowana.

Tak już jest i jak człowiek decyduje się na życie we dwoje ... trzeba to zaakceptować jak nie chce się mieć w domu kłótni.

Więc ja już mam wielką zlewę na to. Oby do przodu, oby z uśmiechem.


landrynko zupelnie sie z toba nie zgadzam. jest takie powiedzenie: widzialy galy co braly. to ze sie wyszlo za maz nie znaczy ze sie ma cale zycie cierpiec,chyba ze ktos swiadomie wybral takiego meza, zeby dal zonie w kosc. meza mozna wychowac. prosze nie pisz "oni juz tacy sa", bo nie kazdy. to tak jak z uogolnianiem ze kazda tesciowa jest okropna. owszem, moja jest straszna, nie cierpimy sie wzajemnie,ale to nie znaczy, ze wszystkie tesciowe sa takie. tak samo z mezami. moj maz to prawdziwy skarb. pomaga mi we wszystkim, pracuje na caly etat,ale reszte czasu poswieca dzieciom, mnie i obowiazkom domowym. nie musze mu mowic ze sie maslo skonczylo,bo sam wie i kupi jak idzie z pracy,sam bierze dzieci do kapieli,na spacery,zmywa po obiedzie,pranie nastawi,lazienke posprzata.takiego go sobie wybralam i taki. nie wyobrazam sobie zebym miala meza lenia. oboje robimy co trzeba,kazde wie, ze musi cos od siebie wlozyc,zeby bylo ok.


aki zgadzam sie, ze tacy wlasnie faceci o jakich piszecie sa tak nauczeni z domu,ale nic straconego. faceta mozna przekonac do tego, zeby pomagal w domu i przy dzieciach. dowartosciowac go troche i pokazac jakie to satysfakcjonujace byc supertata i supermezem
F:)
Sz:)
Ł:)
Avatar użytkownika
bk
 
Posty: 2406
Dołączył(a): N sty 15 2006, 00:16

Re: ojcowie dzieci :(

Postprzez Sildunia » Cz sie 28 2008, 09:47

Jezeli chodzi o pomoce domowe - musze gonic, a wtedy pomaga :)
Co do dzieci - Mała Iga jest od czasu do czasu kolysana przez tatusia, ale poniewaz mało go w domu i karmie piersia, wiec duzo roboty przy niej dla niego nie ma. Za to Majka nie moze narzekac, bo niemal kazda wolna chwile spedza wlasnie z nia.

Dlatego moge mu prasowac te koszuliny i prac skarpety, bo jest tego wart :mrgreen:
Obrazek

Obrazek
Avatar użytkownika
Sildunia
 
Posty: 823
Dołączył(a): N mar 21 2004, 01:00
Lokalizacja: Krakow

Re: ojcowie dzieci :(

Postprzez malutka_8 » Cz sie 28 2008, 10:04

No skad ja to znam... :evil:
Moj tez uwaza ze ja NIC nie robie.Ze siedze sobie spokojnie przed komputerem caly dzien wiec czego ja od niego chce!!! A jakby widzial w ciagu dnia jak wyglada moje siedzenie przed komputerem!! Wstaje co 5 sekund bo Natalka chce to czy tamto.Biegam w ta i spowrotem jak glupia zeby choc troche poczytac na forum czy odpowiedziec na maile :roll: Piszac tego posta juz chyba z 5 razy wstalam i przyszlam spowrotem.Czeka na mnie sterta prania do skladania,nastepne ktore trzeba zdjac i tez poskladac,wlasnie w tej sekundzie Natalka skacze po lozku i zaraz spadnie....wrrr......no i jestem spowrotem.
Oprocz tego wiadomo ile innych rzeczy trzeba zrobic w domu....a on mi powie ze jeszcze to czy tamto nie zrobione a on sie przeciez tak narobil w pracy.I dobrze - wierze ze jest zmeczony ale ja tez.Moge tylko pomarzyc zeby zajal sie Natalka.Jego zajmowanie sie nia wyglada tak ze albo siadzie przed kompa i patrzy na nia z ukosa albo patrzy na tv!!
Widze jak Natalka za nim teskni ale na niego to nie dziala :( Najsmieszniejsze jest to ze Natalka jak jest sama ze mna to zachowuje sie okropnie a jak on wraca to jest zupelnie inna.I on mi mowi co ja tak narzekam ze mi ciezko skoro mamy takie spokojne dziecko :lol: :evil:
I jeszcze nie potrafi zrozumiec ze kobieta po 2 latach zajmowania sie dzieckiem 24h na dobe i bez pomocy nikogo (nawet raz w miesiacu mi nikt Natalki nie wezmie) jest niewyspana i nie ma ochoty na przytulanki :evil:
Ja juz bylam bliska podjecia decyzji o rozwodzie.Powiedzialam mu ze chce sie rozwiezc i wtedy sie zmienil w ANIOŁA! :evil: Był wrecz idealny - taki jak powinien byc zawsze kazdy maz. Trwalo to jednak tylko jakies 3 miesiace.I obecnie jest znowu tak jak bylo wczesniej....zastanawiam sie nad...... :e_confused:
ObrazekObrazek
Avatar użytkownika
malutka_8
 
Posty: 21
Dołączył(a): Cz kwi 13 2006, 13:10

Re: ojcowie dzieci :(

Postprzez zubelek » Cz sie 28 2008, 10:10

Mój w domu nie pomaga ale to mój wybór, On zreszta pracuje od rana do wieczora więc nie wymagam, ale ma ta zalete, że potrafi po sobie posprzątać, jeść sobie przygotować.

Jak potrzeba to też zajmie sie dziewczynami choc czasem musze sie naprosić albo po prostu zrobic ewakuacje z domu :e_wink:

A i właśnie po takich kilku godzinach spędzonych z dziewczynami nauczył sie doceniać jak ciężka jest praca w domu z dziećmi...kilka lat temu tez twierdził, że ja to mam raj :lol: Teraz sam czasami jak wcześniej wróci z pracy mnie na wychodne wygania , jak wie, że mam napiety plan dnia mówi, żebym obiadu nie robiła itd.
Karinka zwana Jagodą
Obrazek
Rozalka
Obrazek

www.edukatorek.com.pl
Avatar użytkownika
zubelek
 
Posty: 7288
Dołączył(a): Cz paź 26 2006, 16:27
Lokalizacja: Łódź

Re: ojcowie dzieci :(

Postprzez Agava » Cz sie 28 2008, 10:23

czytam, czytam i nie mogę się zebrać do napisania czegoś konkretnego.
Drażnią mnie argumenty facetów, że on pracuje i jest zmęczony! A w domu wszystko praktycznie na mojej głowie wrrr........ Mój jest na tyle beszczelny, że jak wspominam o rozwodzie , to on mówi ok. Nie ważne żeby nas oboje bolało.... ehhhh
A pro po wychowywania męża. Walczyłam 11 lat i już powoli sobie odpuszczam, bo moje argumenty nie docierają do niego.... Jak zaczynamy rozmawiać o podziale obowiązków, to zaczyna się kłutnia i wyciąganie bródów, oczywiście przez niego .... mam dość
Obrazek
ObrazekObrazek
Obrazek
nie jestem optymistką,twardo stąpam po ziemi...ale za to głośno krzyczę-
niemożliwe nie istnieje!!!
Avatar użytkownika
Agava
 
Posty: 2083
Dołączył(a): Pn maja 23 2005, 00:00
Lokalizacja: W-wa,Białołęka

Re: ojcowie dzieci :(

Postprzez monkle » Cz sie 28 2008, 10:39

Agava napisał(a):czytam, czytam i nie mogę się zebrać do napisania czegoś konkretnego.
Drażnią mnie argumenty facetów, że on pracuje i jest zmęczony! A w domu wszystko praktycznie na mojej głowie wrrr........ Mój jest na tyle beszczelny, że jak wspominam o rozwodzie , to on mówi ok. Nie ważne żeby nas oboje bolało.... ehhhh
A pro po wychowywania męża. Walczyłam 11 lat i już powoli sobie odpuszczam, bo moje argumenty nie docierają do niego.... Jak zaczynamy rozmawiać o podziale obowiązków, to zaczyna się kłutnia i wyciąganie bródów, oczywiście przez niego .... mam dość


przepraszam kochana czy mamy tego samego męża??? :eusa_think:
Obrazek
Avatar użytkownika
monkle
 
Posty: 328
Dołączył(a): N lip 02 2006, 16:58

Re: ojcowie dzieci :(

Postprzez qwerty » Cz sie 28 2008, 10:53

Witam,
ja też mam anioła. Robi wszystko. Czasem nawet bardzo mnie to denerwuje, bo przegina w drugą stronę i nie pozwala mi się w niczym wykazać. Było tak, że nawet herbaty nie mogłam sobie zrobić, bo jak tylko podnosiłam pupę z kanapy, to on od razu pytał co mi podać.
Może grzeszę, ale wierzcie mi, że już miałam dość takiej sytuacji... tak jakbym rąk nie miała i sama niczego nie potrafiła zrobić.
Teraz jest troszkę lepiej ;) pozwala mi czasem posprzątać ;)

Przeginanie w którąkolwiek stronę jest na nic...
<a href="http://www.glitterfy.com/"><img src="http://img16.glitterfy.com/60/glitterfy112442681D31.gif" alt="Glitter Photos" border=0 /></a><br /><a href="http://www.glitterfy.com/">[Glitterfy.com - *Glitter Photos*]</a>
<a href="http://www.abcslubu.pl"><img src="http://abcslubu.pl/suwak/03_03_2007_9_8_2003_45.png" alt="ślub, wesele" border="0"></a>
<a href="http://www.suwaczek.pl/" title="odliczanie do slubu, wesela"><img border="0" src="http://www.suwaczek.pl/cache/60f5fe5de8.png?html"></a>
<a href="http://www.suwaczek.pl/" title="suwaczki miłosne, ciąża, ślub"><img border="0" src="http://www.suwaczek.pl/cache/5df8c62109.png?html"></a>
<a href=http://www.glitter-club.com/myspace/text_generator.php target=_blank><img src=http://text.glitter-graphics.net/mach/m.gif border=0><img src=http://text.glitter-graphics.net/mach/a.gif border=0><img src=http://text.glitter-graphics.net/mach/c.gif border=0><img src=http://text.glitter-graphics.net/mach/i.gif border=0><img src=http://text.glitter-graphics.net/mach/e.gif border=0><img src=http://text.glitter-graphics.net/mach/k.gif border=0><img src=http://dl3.glitter-graphics.net/empty.gif width=20 border=0><img src=http://text.glitter-graphics.net/mach/i.gif border=0><img src=http://dl3.glitter-graphics.net/empty.gif width=20 border=0><img src=http://text.glitter-graphics.net/mach/j.gif border=0><img src=http://text.glitter-graphics.net/mach/a.gif border=0><img src=http://text.glitter-graphics.net/mach/s.gif border=0><img src=http://text.glitter-graphics.net/mach/i.gif border=0><img src=http://text.glitter-graphics.net/mach/e.gif border=0><img src=http://text.glitter-graphics.net/mach/k.gif border=0></a>
Avatar użytkownika
qwerty
 
Posty: 1392
Dołączył(a): Pt wrz 10 2004, 00:00
Lokalizacja: Świdnik

Re: ojcowie dzieci :(

Postprzez aneczka81 » Cz sie 28 2008, 11:28

Mój mąż ma ze mną 'ciężkie życie' - tak przynajmniej uważa moja mama (choć mówi to w żartach, wie jak wychowywała go jego mama i jak wyręczała go we wszystkim, nie miał w domu ŻADNYCH obowiązków!). U mnie w domu - tata choć pracował - mył naczynie po obiedzie (póki zmywarki nie było) i pomagał nas kąpać - codziennie. Weekendy spędzaliśmy zawsze razem - czasami bez mamy (żeby sobie odsapnęła i zajęła sprawami, które lepiej robić bez dzieci). Więc dla mnie to było normalne, że w moim życiu występuje ojciec...
Mąż - pownieważ znałam jego mroczną przeszłość - od początku był 'szkolony'. Zwłaszcza, że na początku małżeństwa kiedy obowiązków poza domem mieliśmy po równo, a ja do 'cierpiętnic' się nie zaliczam. Kiedy ja zostałam z dzieckiem w domu - wiadomo, że trochę jego prac przejęłam.

Uważam, że nad takim mężem trzeba trochę popracować - najlepiej od początku. Najlepiej jasno określić mu zakres CODZIENNYCH lub OKRESOWYCH obowiązków (kapanie dzieci, wynoszenie śmieci) i pozwolić mu się wykazać. A od czasu do czasu zrobić coś ekstra.

Podam Wam taki przykład z kąpaniem:
Podczas pierwszej kąpieli zanużył córce twarz pod wodą - jak zajął się myciem pleców... byłam przerażona, stałam przy nim, ale nie zabrałam mu dziecka (choć bardzo miałam ochotę to zrobić) tylko wyciągnęłam twarz z wody i trochę dokładniej się przyglądałam.
Od tamtej pory mycie dzieci jest jego codziennym obowiązkiem i czasami - jak muszę go wyręczyć - to musze się nagimnastykować (więc rozumiem jak to jest - jak się zawsze jest wyręczanym i potem trzeba samemu - trudno od pierwszego razu zrobić coś perfekcyjnie). I ja zawsze zapomnę o ręcznikach, piżamie, czy włączeniu grzania wody odpowiednio wczesniej. Jak byłam 3 tygodnie z dziećmi u rodziców - chętnie oddawałam obowiązek kąpieli dziadkom. Bo ja lubiłam mieć choć chwilę wieczorem tylko dla siebie.

Oczwiście - jak bywam w ciąży przejmuje więcej moich obowiązków na które nie mam siły lub które są niebezpieczne dla dziecka (odkurzanie, mycie podłóg, praca z chemikaliami). Tu zaczynają się schody - bo jemu brudna podłoga nie przeszkadza. Ja mówię mu RAZ i jak nie zrobi to sama próbuję (oczywiście jak jest w domu i widzi) - wtedy sobie przypomina, że go prosiłam o to czy tamto i mnie wyręcza.

Dziwię się jak koleżanki opowiadają, że ich mężowie w ogóle nie zajmują się dziećmi o wyjściu z domu bez dzieci - nie wspomnę?! Mój poradzi sobie z nimi bez problemu - ubierze, nakarmi, przewinie i zorganizuje zajęcie. Dla zdrowia wszystkich - czasami robimy sobie 'dzień baby' i 'dzień ojca' i wtedy ja wychodzę z koleżankami, a on zostaje z dziećmi.


Acha - jak kiedyś trochę zapał mu odpłynął i rzucił hasło, że ON PRACUJE (tak jakbym ja leżała cały dzień) to zostawiłam go w sobotę na cały dzień. W ramach niespodzianki - zebrałam mu trochę prania, prasowania, kazałam mu odkurzyć, umyć podłogę, łazienki, zetrzeć kurze i oczywiście ugotować obiad. Dzieci też zostały z nim (Julka 2,5 roku, Marta 6 miesięcy). Po takim dniu - usłyszałam: przepraszam, ja nie wiedziałam... (oczywiście z połową się nie wyrobił).
the end
Avatar użytkownika
aneczka81
 
Posty: 2747
Dołączył(a): Pn paź 11 2004, 00:00

Re: ojcowie dzieci :(

Postprzez aneczka81 » Cz sie 28 2008, 11:34

A jeszcze a propos czasu dla mnie - nie wiem jak to robię - ale zawsze mam czas na swoje hobby. W ciągu dnia i wieczorem. Dzieci potrafią zająć się sobą. Tylko ja od początku je tak uczyłam, że ja też mam prawo do 'swojego życia'.
Znam osoby, które nie mogą w domu wziąść książki czy komputera, bo dziecko zaraz chce to zabrać - u mnie tak nie ma. Mogę mieć komputer, haftować i robić to, co lubię, a dzieci mi nie przeszkadzają (np. dostają kredki, klocki i bawią się razem lub jak młodsza idzie spać - starsza dostaje plastelinę lub małe klocki lego). Wszystko to kwestia organizacji i odpowiedniego 'nauczenia' dzieci co wolno, a co nie. W końcu ja jestem boss!
the end
Avatar użytkownika
aneczka81
 
Posty: 2747
Dołączył(a): Pn paź 11 2004, 00:00

Re: ojcowie dzieci :(

Postprzez Kate » Cz sie 28 2008, 11:40

Na naszym osiedlu, wszystkie dziewuchy latają za moim m, no bo on im takie fajne zabawy wymyśla :lol:
Ostatnio mega fajną zabawą było dla dziewczynek w wieku - 5, 4, 3 i chłopaka 3 lata, zabawa na trawniku na śpiworze chowanie butów pod śpiwór :lol:
No mówię Wam.. czaaaad :D ;)

Kurcze nie rozumiem jak można powiedzieć, zabawa z dzieckiem to nuda.. No chyba, że ktoś podchodzi do tego zajęcia/obowiązku bez żadnego entuzjazmu i za karę :?
Obrazek
Obrazek
Kate
 
Posty: 10755
Dołączył(a): Śr lis 26 2003, 01:00
Lokalizacja: Kraków

Re: ojcowie dzieci :(

Postprzez kiszka » Cz sie 28 2008, 12:05

qwerty napisał(a):Witam,
ja też mam anioła. Robi wszystko. Czasem nawet bardzo mnie to denerwuje, bo przegina w drugą stronę i nie pozwala mi się w niczym wykazać. Było tak, że nawet herbaty nie mogłam sobie zrobić, bo jak tylko podnosiłam pupę z kanapy, to on od razu pytał co mi podać.
Może grzeszę, ale wierzcie mi, że już miałam dość takiej sytuacji... tak jakbym rąk nie miała i sama niczego nie potrafiła zrobić.
Teraz jest troszkę lepiej ;) pozwala mi czasem posprzątać ;)

Przeginanie w którąkolwiek stronę jest na nic...


moj to... ale w kuchni jak widzi bałagan to sie denerwuje , i od razu sprząta. jakis czyscioch ha ha
Obrazek
Avatar użytkownika
kiszka
 
Posty: 5600
Dołączył(a): Cz cze 24 2004, 00:00
Lokalizacja: Sanok

Re: ojcowie dzieci :(

Postprzez aneczka81 » Cz sie 28 2008, 12:06

Kate napisał(a):Na naszym osiedlu, wszystkie dziewuchy latają za moim m, no bo on im takie fajne zabawy wymyśla :lol:


Ala mam nadzieję, że nie są do niego podobne? :e_suprised: :mrgreen: :e_suprised: :D :D :lol: :lol: :lol: <żarcik, ale tak mi się skojarzyło z pewnym panem, który mówił, że nigdy nie uderzy dziecka na ulicy - bo nigdy nie ma pewności czy to nie jego)
the end
Avatar użytkownika
aneczka81
 
Posty: 2747
Dołączył(a): Pn paź 11 2004, 00:00

Re: ojcowie dzieci :(

Postprzez wiosenna » Cz sie 28 2008, 12:55

Mój maż pracuje zawodowo przynajmniej od 8 do 16, częściej do 17. Ja również pracuję zawodowo około 6 godz. dziennie.
Obowiązki domowe mamy podzielone. Ja gotuję obiadki, robię prania, prasuję dla mnie i dla dzieci,przeważnie sprzątam (oprócz okurzania).
Mąż kąpie dzieci (2), wyjmuje naczynia ze zmywarki, odkurza, wychodzi z dziećmi na spacer (co drugi dzień), prasuje swoje rzeczy. Wykonuje też inne, cięższe prace typu: przygotowywanie opału (mamy domek), naprawy naszych samochodów i naprawy w domu. Mąż jest typem tzw. "złotej rączki".
Mogę powiedzieć, że u nas obowiązki domowe są podzielone w miarę równo.
Ostatnio edytowano Cz sie 28 2008, 13:23 przez wiosenna, łącznie edytowano 4 razy
Avatar użytkownika
wiosenna
 
Posty: 1463
Dołączył(a): N kwi 17 2005, 00:00

Re: ojcowie dzieci :(

Postprzez OLA111 » Cz sie 28 2008, 13:06

:)
dla pocieszenia moge wam poscic kawaly o facetach-dla chetnych mailem:)
piszcie prv warto;)
OLA
Obrazek

Obrazek
Avatar użytkownika
OLA111
 
Posty: 3512
Dołączył(a): Wt gru 27 2005, 17:17
Lokalizacja: UK

Re: ojcowie dzieci :(

Postprzez antos2006 » Cz sie 28 2008, 13:20

Czytajac Wasze posty stwierdzam,ze mam suuuuper meza, a ja narzekalam,ze malo robi. Ja nie pracuje siedze z 2 letnim synkiem, maz pracuje 9godz. Po przyjsciu z pracy m zjada obiadek i do wieczora z malym.Kapie, karmi i rozpieszcza naszego synusia , Jest wspanialym ojcem ,a Antos za nim przepada i czesto jak sie budzi rano a tatus w pracy to jest placz.
Oczywiscie niekiedy mamy :patyk: spiecie,ale poza tym jest ok.

Zycze Wam dziewczyny aby waszym m sie odwidzialo i zaczeli pomagac .Szkoda tez dzieci ktore cierpia z tego powody,Wiem cos o tym bo ja w swoim dziecinstwie tak mialam.....
Avatar użytkownika
antos2006
 
Posty: 11
Dołączył(a): Wt gru 04 2007, 20:51

Re: ojcowie dzieci :(

Postprzez wiosenna » Cz sie 28 2008, 13:41

Dodam jeszcze jedno.
Wychowanie chłopców zaczyna się na poziomie kilku lat. Trudno potem , od dorosłego chłopaka wymagać, by coś robił, gdy mama go we wszystkim wyręczała.
Mówię to na podstawie wczorajszej wypowiedzi znajomej, która ma kilkunastoletniego,dorosłego w papierach, syna i tan chłopak dosłownie nic w domu nie robił i nie robi, ale tak był nauczony. Wszystko zawsze podane. Nawet ziemniaków nie obierze. Tylko czeka na mamę aż ta przyjdzie z pracy i zrobi obiadek. Jeszcze ma pretensję, że musi tak długo czekać :shock:
Teraz koleżanka żałuje, że tak go wychowała, ale praktycznie jest już za późno.
Może kiedyś żona takiego chłopaka wychowa? (wątpliwe bardzo) Albo będzie mieć ciągłe problemy z pomocą ze strony partnera.
Rodzice chłopców powinni bardziej angażować swoich synów do pomocy w pracach domowych. Inaczej wyrosną z nich leniuchy.
Mój mąż, na szczęście, pochodzi z rodzeństwa, gdzie byli sami chłopcy i potrafi różne rzeczy. Być może dzięki temu umie pomagać?
Ostatnio edytowano N sie 31 2008, 15:35 przez wiosenna, łącznie edytowano 3 razy
Avatar użytkownika
wiosenna
 
Posty: 1463
Dołączył(a): N kwi 17 2005, 00:00

Re: ojcowie dzieci :(

Postprzez Agava » Cz sie 28 2008, 17:30

monkle napisał(a):
Agava napisał(a):czytam, czytam i nie mogę się zebrać do napisania czegoś konkretnego.
Drażnią mnie argumenty facetów, że on pracuje i jest zmęczony! A w domu wszystko praktycznie na mojej głowie wrrr........ Mój jest na tyle beszczelny, że jak wspominam o rozwodzie , to on mówi ok. Nie ważne żeby nas oboje bolało.... ehhhh
A pro po wychowywania męża. Walczyłam 11 lat i już powoli sobie odpuszczam, bo moje argumenty nie docierają do niego.... Jak zaczynamy rozmawiać o podziale obowiązków, to zaczyna się kłutnia i wyciąganie bródów, oczywiście przez niego .... mam dość


przepraszam kochana czy mamy tego samego męża??? :eusa_think:


mam nadzieję, że nie :eusa_whistle: :eusa_whistle: :eusa_whistle:
ja już nie mam siły ani zdrowia się użerać o to , a pomysłu żadnego nie mam... ehhh długo by opowiadać.
Obrazek
ObrazekObrazek
Obrazek
nie jestem optymistką,twardo stąpam po ziemi...ale za to głośno krzyczę-
niemożliwe nie istnieje!!!
Avatar użytkownika
Agava
 
Posty: 2083
Dołączył(a): Pn maja 23 2005, 00:00
Lokalizacja: W-wa,Białołęka

Re: ojcowie dzieci :(

Postprzez aneczka81 » Cz sie 28 2008, 19:05

oj Agava - o rozwodzie się nie rozmawia w taki sposób :(
Kiedyś pani psycholog (już mniejsza przy jakiej okazji) mówiła, że STRASZENIE bez czynów pogarsza sytuację...
Jeśli chcesz się rozwieść - to się rozwódź, jeśli wiesz, że tego nie zrobisz - to nie rzucaj pustych słów...
Ona tłumaczyła to tak, że facet traci szacunek do 'gołosłownej' kobiety, a ponadto - upewnia się w swojej pozycji myśląc 'znów tylko tak gada, choć oboje dobrze wiemy, że mnie nie zostawi bo jestem najlepszy, wspaniały, niezastąpiony!'
I w ten sposób - wcale nie będzie chciał być 'lepszy' w Twoich oczach, bo dla niego samo Twoje pozostanie przy nim przekonuje go o swojej 'nienagannej idealności'. Więc po co się zmieniać skoro on jest idealnym mężem, a cała wina jest Twoja - bo zrzędzisz (nawet jeśli racja jest po Twojej stronie...)

Nie wiem czy napisałam to zrozumiale?
the end
Avatar użytkownika
aneczka81
 
Posty: 2747
Dołączył(a): Pn paź 11 2004, 00:00

Re: ojcowie dzieci :(

Postprzez Agava » Cz sie 28 2008, 19:30

Ehhh pewnie masz rację... tylko jak go zmusić do zrobienia czegokolwiek kiedy ciągle słyszę ZARAZ??????
A po za tym boję się że jak mu pokazałabym papiery rozwodowe, to już nie byłoby gadania tylko by podpisał... to trudny typ.
Bardzo pewny siebie, ja naprawdę nie wiem już co robić.
Dodam że to jedynak wychowany prawie bez ojca.... Do innych jedynaków nic nie mam...
Obrazek
ObrazekObrazek
Obrazek
nie jestem optymistką,twardo stąpam po ziemi...ale za to głośno krzyczę-
niemożliwe nie istnieje!!!
Avatar użytkownika
Agava
 
Posty: 2083
Dołączył(a): Pn maja 23 2005, 00:00
Lokalizacja: W-wa,Białołęka

Re: ojcowie dzieci :(

Postprzez Kate » Cz sie 28 2008, 20:00

aneczka81 napisał(a):
Kate napisał(a):Na naszym osiedlu, wszystkie dziewuchy latają za moim m, no bo on im takie fajne zabawy wymyśla :lol:


Ala mam nadzieję, że nie są do niego podobne? :e_suprised: :mrgreen: :e_suprised: :D :D :lol: :lol: :lol: <żarcik, ale tak mi się skojarzyło z pewnym panem, który mówił, że nigdy nie uderzy dziecka na ulicy - bo nigdy nie ma pewności czy to nie jego)



:aiwebs_017: :aiwebs_015:
Obrazek
Obrazek
Kate
 
Posty: 10755
Dołączył(a): Śr lis 26 2003, 01:00
Lokalizacja: Kraków

Następna strona

Powrót do Forum ogólne

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zalogowanych użytkowników i 3 gości

cron